Przypominamy o ostatkach i możliwości zrobienia swoich, własnoręcznych, domowych. My przeszliśmy solidne przeszkolenie w Tłusty Czwartek i na jutro jesteśmy gotowi na domową produkcję😉 W Polsce pierwsze pączki pojawiły się w średniowieczu, nadziewano je słoniną lub mięsem i zagryzano wódką. Dopiero około XVI–XVII wieku zaczęto dodawać do nich cukier i konfitury, gdy cukier stał się bardziej dostępny. U nas będą klasyczne z marmoladą, ale inni kochają te z różaną konfiturą, budyniem czy adwokatem. Różnorodności nie brakuje w ofercie cukierni. Tam kupimy pączki z pistacją, słonym karmelem, mascarpone z owocami, czekoladą dubajską czy matchą. Idealny pączek powinien mieć jasną obwódkę, to znak, że pączek był dobrze smażony i wypłynął na powierzchnię tłuszczu. Brak obrączki często oznacza ciężkie, zbite ciasto. Kolor po usmażeniu powinien być złocistobrązowy a pączek powinien być lekko sprężysty, po lekkim naciśnięciu powinien wrócić do swojego kształtu. Pączki smażone na smalcu to najbardziej klasyczna, staropolska wersja: delikatne w środku, z chrupiącą skórką i wyjątkowym aromatem. Na takie stawiamy my i Was też zachęcamy do ich zrobienia.
Składniki:
- 500 g mąki pszennej typ 450-550
- 250 ml mleka
- 50 g cukru
- 14 g drożdży piekarniczych
- 4 żółtka i 1 jajko
- 80 g masła
- 1 łyżka octu lub spirytusu
- szczypta soli
- 1 kg smalcu
- marmolada
- cukier puder
Przygotowanie:
Wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową. Do dużej miski wsypujemy mąkę, cukier, sól oraz drożdże. Dodajemy jajka, mleko, alkohol i wyrabiamy 5–7 min (u nas robot planetarny). Na końcu wlewamy roztopione masło i wyrabiamy kolejne 10 min, ciasto ma być gładkie, elastyczne i lekko klejące. Przykrywamy miskę ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na 1–1,5 godziny, aż podwoi objętość. Rozwałkowujemy ciasto na posypanej mąką stolnicy, na grubość ok. 1,5–2 cm. Wycinamy krążki o średnicy 7-10 cm i albo w tym momencie nakładamy nadzienie z marmolady i zlepiamy lub formujemy kulki i nadziewamy po usmażeniu (szprycą, rękawem cukierniczym). Odstawiamy na 20–30 min do ponownego wyrośnięcia. Rozgrzewamy smalec do 175°C, tłuszcz nie może być ani za zimny (pączki zbyt nim nasiąkną), ani za gorący (spalą się z wierzchu). Jeśli nie macie termometru to kawałek ciasta powinien wypłynąć po ok. 5 sekundach od jego wyłożenia na smalec. Smażymy partiami po 4-5 pączków, ok. 2–3 min z jednej strony, potem odwracamy i smażymy kolejne 2 min. Wyjmujemy na ręcznik papierowy. Jeszcze ciepłe posypujemy cukrem pudrem lub polewamy lukrem.
